Od słowa do słowa
Swoje teksty tworzysz ze słów. Pytanie, skąd je brać…

Pisanie to proces (wiem, banał i truizm, ale naprawdę nie wszyscy o tym pamiętają, oczekując, że się po prostu napisze i już!). A zatem, pisanie to proces, który zaczyna się mniej więcej w następujący sposób. Początek jest bardzo przyjemny, bo obejmuje codzienne aktywności. W ich trakcie kolekcjonujesz doświadczenia, wrażenia, przemyślenia, rozmaite dane. Potem przetwarzasz je na potencjalne pomysły, szkice przyszłych tekstów. Układasz w głowie wątki, sceny, zdania. Aż wreszcie przychodzi moment, w którym usiłujesz znaleźć słowa, by wszystko to spisać. Ubrać w słowa… Przelać na papier… No cóż, jakkolwiek ładnie by tego nie nazwać, to właśnie tutaj często zaczynają się kłopoty.

Bach! Zderzenie z rzeczywistością! Bo słów brak. Albo jakieś nie takie. Bez polotu, że o adekwatności nie wspomnę. I tak niezgrabnie reprezentują to, co w głowie zdawało się klarowne i niemal już skończone.

Taki moment można opisać jako „brak weny czy natchnienia”, „niemoc albo blokadę twórczą” lub zwyczajnie „pisarski dołek”. No cóż, każdemu może się przytrafić, a nawet przytrafia. Na pewno jednak przytrafia się nieco rzadziej tym, których słowniki są przepastniejsze. I nie mam tu na myśli opasłych tomiszczy, które zdobią regały. Chodzi o osobiste słowniki.

Słownik bierny i czynny…

…bo o nich mowa, to bardzo przydatne zbiory słów, z których możesz korzystać do woli, jeśli tylko wiesz, jak. Obydwa słowniki składają się ze znanych Ci, choćby ze słyszenia, słów i obydwa stanowią Twój lingwistyczny potencjał. Różnica pomiędzy nimi jest taka, że:

  • słownik bierny – składa się ze słów, których znaczenie rozumiesz, ale nie wszystkie z nich używasz na co dzień w swoich wypowiedziach. Jest to zasób słów, które przyswajasz jako odbiorca wypowiedzi.
  • słownik czynny – zawiera natomiast wszystkie te słowa, które rzeczywiście stosujesz czy to w mowie, czy piśmie. To zasób słów, którymi dysponujesz jako nadawca wypowiedzi.

Najczęściej o obu słownikach wspomina się w kontekście procesu ich budowania przez dzieci. Prowadzone są badania nad kształtowaniem się słownictwa u dzieci w różnym wieku. Określane są też normy w zakresie zasobu słownika biernego i czynnego u dziecka w danym przedziale wiekowym. Na tej podstawie diagnozuje się również różnego rodzaju zaburzenia rozwoju.

Jeśli świadomie posługujesz się językiem – a zakładam, że jako osoba pisząca tak właśnie robisz – to na pewno warto, żebyś poświęcił uwagę temu zjawisku z własnej perspektywy. Jak zatem rozpoznać u siebie obydwa słowniki?

To jasne, że nie da się ich w całości objąć, spisać. Można jednak mniej więcej określić ich granice, obserwując swój proces czytania i pisania; słuchania i mówienia. Wystarczy, że sięgniesz po nieco chociaż ambitniejszą książkę, a na pewno wychwycisz sporo słów, które wprawdzie rozumiesz, ale nigdy byś ich sam nie użył, pisząc swój tekst. To samo ze słuchaniem osób o bardziej rozbudowanych, albo po prostu innych niż nasz, słownikach czynnych. A jeszcze łatwiej zjawisko to zaobserwować na przykładzie języka obcego. Zazwyczaj znacznie więcej rozumiemy niż jesteśmy w stanie sami powiedzieć. Ile razy, słuchając użytkowyników danego języka, myślisz sobie: „Wszystko rozumiem, ale w życiu bym nie pomyślał, żeby użyć takiego słowa” – tutaj właśnie przebiega granica pomiędzy słownikiem czynnym i biernym.

Pojemność słowników i migracje

Oczywiście słownik bierny jest znacznie bardziej rozbudowany niż słownik czynny. Posługujemy się bowiem tylko częścią słów, które znamy. Pocieszające jest jednak to, że nawet jeśli na co dzień nie korzystamy z całego bogactwa naszego słownika biernego, to jego zawartość stanowi nasz ogromny potencjał, z którego warto od czasu do czasu coś dzióbnąć. Mamy wtedy do czynienia z procesem, który tutaj interesuje mnie najbardziej, czyli migracją z jednego słownika do drugiego. Co więcej, droga, na której nam, jako osobom piszącym, zależy najbardziej, wiedzie od słownika biernego do czynnego. Nazwałabym ją drogą rozwoju albo poszerzania zakresu słownictwa.

Bo niestety zdarza się i tak, że słownik czynny uszczupla się, kiedy poprzez praktykę nie podtrzymujemy chociaż jego zasobności, że nie wspomnę o jej poszerzaniu. Kiedy przestajemy czytać, pisać, rozmawiać z ciekawymi ludźmi na interesujące tematy, nasz słownik czynny traci stopniowo kolejne słowa. Nie ma jednak powodu do paniki! One nadal są składowane w magazynach słownika biernego i kiedy tylko wrócimy do dawnej aktywności, wskoczą z powrotem na czynne tory.

Zastanówmy się, w jaki sposób możemy rozszerzać obydwa słowniki i jak sprawić, żeby możliwie jak najwięcej słów przepływało ze strefy biernej do użytku czynnego.

Jak zwiększać zawartość słowników i udrożnić kanały przepływu

  • Czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj – ten sposób musiał pojawić się na pierwszym miejscu. Nie ma chyba bowiem lepszego sposobu na poszerzanie zakresu słownictwa, niż czytanie. Kontakt ze słowem pisanym pomaga zarówno wypełniać przestrzeń słownika biernego, jak i przenosić jego zawartość do obszaru czynnego.
  • Pisz, pisz i jeszcze raz pisz – ten z kolei musiał być drugi, bo to najprostsza droga aktywacji słów biernych. W procesie pisania uaktywniamy nasz słownik bierny i mobilizujemy go do ujawnienia ukrytych zasobów. Kiedy zaczynamy pisać, odruchowo szukamy najtrafniejszych określeń, wyrazów, fraz dla nazwania tego, co mamy w głowie. Pisz cokolwiek: dziennik, opowiadanie, wiersze, relacje z wizyty w sklepie. Pisz automatycznie albo zaplanuj tekst. Forma nie ma tu znaczenia, choć im jest dla Ciebie atrakcyjniejsza i bardziej inspirująca, tym chętniej Twój umysł sięgnie po głębiej skrywane słowa.
  • Słuchaj – bo oczywiście każdy kontakt ze słowem, nie tylko pisanym, ale też mówionym to świetna okazja do nauki nowych słów i utrwalania tych już znanych. Przy czym mam tu na myśli wszelkie słuchanie: audycji radiowych, piosenek czy ludzi w autobusie. Wszędzie można znaleźć inspirację.
  • Rozmawiaj – najlepiej z ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia i w dodatku robią, używając języka świadomie.
  • Ćwicz się – wszelkie ćwiczenia pisarskie, choćby najprostsze zabawy słowne to skuteczny sposób na wzbogacanie obu słowników oraz aktywację tego biernego. Pisz rymowane wierszyki (konieczność znalezienia rymu zmobilizuje Cię do poszukania najwłaściwszego słowa), znajdź jak najwięcej synonimów jakiegoś słowa; twórz własne wyrazy (tutaj możliwości kończą się wraz z granicami Twojej wyobraźni językowej).
  • Korzystaj ze słowników – obowiązkowo ze słowników synonimów, ale też wszelkich słowników gwar, slangów i rozmaitych odmian polszczyzny. Pamiętaj, że możliwości rozwoju słownictwa kryją się nie tylko w kierunku ku górze, czyli stylowi wysokiemu, pełnemu elokwencji, ale też w kierunku ku dołowi, czyli językowi kolokwialnemu, jego użytkowym odmianom.
  • Relaksuj się ze słowami – w czasie wolnym od obowiązków pisarskich możesz zawsze sięgnąć po… krzyżówkę. Albo zagrać w scrabble – tylko proszę Cię, wysil się nieco i nie ograniczaj się do mianownikowych form wyrazów trzyliterowych!
  • Obserwuj i nazywaj – nawet podczas codziennej drogi do pracy spróbuj w myślach (albo na głos, jeśli wolisz) nazywać to, co widzisz. Dostrzegaj to, co do tej pory ignorowałeś i od razu znajduj słowa, żeby jak najtrafniej opisać obserwowany przedmiot czy zjawisko, swoje odczucia czy wrażenia. Stań się uważnym obserwatorem rzeczywistości, doświadczaj jej uważnie i świadomie, a słowa podążą za wrażeniami. Im więcej dostrzegasz, tym więcej będziesz chciał później ubrać w słowa, a co za tym idzie, trzeba będzie te słowa znaleźć.
  • Skorzystaj z siły grupy – jeśli w Twojej okolicy prowadzone są stacjonarne warsztaty twórczego pisania, zapisz się. Jeśli nie, poszukaj opcji online. Jeśli masz konto na Facebooku, dołącz do grup wpierających rozwój kreatywności (np. Uwolnij słowa! czy Jak zrobić wpis na bloga, żeby czytelnika wyrwało z butów) i zwiększanie świadomości językowej (np. Poprawna polszczyzna).

Ku przestrodze

Jeśli jeszcze nie poczułeś, jak ważne i przydatne jest zwiększanie zawartości obu słowników oraz uaktywnianie słów ze słownika biernego, to pozwól, że wspomnę o jednym tylko skutku zaniedbania tego obszaru pracy nad warsztatem pisarskim…

Z próżnego nawet Salomon nie naleje.

Chcesz pisać coraz lepsze teksty? Pragniesz posługiwać się językiem swobodne i z lekkością? Chciałbyś, żeby Twoje teksty porywały czytelników? Uwierz mi, że dość trudno będzie Ci to wszystko osiągnąć przy ograniczonym zasobie słownictwa. Nawet jeśli na początek wystarczy, to przyjdzie czas, że powieje nudą… Ot co!

I ku pokrzepieniu

Słownik czynny to Twój najwierniejszy druh. Jest zawsze przy Tobie, zawsze gotów służyć słówkiem. Chętnie się dzieli, ale z równą przyjemnością przyjmuje podarki. Bądź hojny i nie skąp mu dobrego słowa, albo dwóch. Odpłaci się przy okazji następnego tekstu.

Słownik bierny to z kolei tajemnica. To zapowiedź tego, co możesz. To obietnica Twoich językowych podbojów. Nawet nie przypuszczasz, ile tam się kryje bogactwa. I to wszystko na wyciagnięcie ręki. Twojej ręki. I do przelania prosto na papier. Słowo po słowie…

Udostępnij:
  Paulina Kierzek-Trzeciak
Stosowanie dobrych praktyk to podstawa rozwoju. Dobrą praktyką jest uczenie się z informacji zwrotnych. Czekam na Twoją informację zwrotną. W końcu po to właśnie są komentarze :)