postanowienia noworoczne
Robić czy nie robić? – oto jest pytanie.

Wcale nie planowałam tekstu o postanowieniach noworocznych. Mija jednak pierwszy tydzień roku, a ja wciąż natrafiam na rozmaite przemyślenia na temat tego, czy warto robić tego typu postanowienia. Temat krąży wokół mnie, jakby domagał się podjęcia. Sama też – nie ukrywam – zastanawiam się nad moim stosunkiem do planów i postanowień noworocznych. Ostateczna decyzja o spisaniu tego, co mi po głowie chodzi, pojawiła się w trakcie lektury i komentowania wpisu o postanowieniach noworocznych na blogu Wysoka Jakość Życia (z pozdrowieniami dla Autorki!).

Postanowienia, plany, cele, marzenia, pragnienia…

Można by pomyśleć, że powyższe słowa to tylko mniej lub bardziej trafione synonimy. Oznaczają mniej więcej to samo, a już na pewno odnoszą nas w zbliżone rejony – oczekiwań względem przyszłości. Owszem, wszystkie one spoglądają z nadzieją w przyszłe dni, spodziewając się odnaleźć tam to, czego pragniemy. Każdy z tych wyrazów oznacza jednak zupełnie inną drogę dojścia do spełnienia. A ich przemieszanie bywa przyczyną wielu niepowodzeń w realizacji podjętych zamierzeń.

Często rozmawiając ze swoimi klientami czy znajomymi, słyszę różnego rodzaju deklaracje bądź życzenia dotyczące przyszłych działań, osiągnięć, zmian w życiu. Piszę o tym tak na okrętkę, bo nie chcę na razie wprost nazywać, czym takie wypowiedzi są. Na tym bowiem polega problem, że często nie wiadomo, o czym dana osoba mówi: o marzeniach, pragnieniach, celach, planach, postanowieniach. A właśnie dookreślenie tego to jeden z kluczy do powodzenia.

Bo przecież marzenia i plany to nie to samo, a do realizacji pragnień i celów nie podchodzi się w ten sam sposób. Zanim zatem ułożysz w swojej głowie jakieś oczekiwania względem samego siebie i swojej przyszłości, zastanów się, co właściwie tam umieszczasz.

Mnie samej najłatwiej uchwycić różnicę pomiędzy poszczególnymi kategoriami, układając je w proces dochodzenia do osiągnięcia tego, czego chcemy. W mojej głowie wygląda on tak:

marzenie – pragnienie – postanowienie/decyzja – cel – plan

Natomiast realizacja przebiega następująco:

  1. Najpierw pojawia się marzenie, czyli wizja, myśl lub obraz tego, co chciałabym mieć, osiągnąć, doświadczyć. Marzenia wyrażają się  w słowie „chciałabym” i choć mogą być zarówno bardzo konkretne, jak i ogólne, to same w sobie mają dość małą siłę sprawczą. Jednocześnie to od nich wszystko się zaczyna. Marzenia przybierają często formę luźnych fantazji, w trakcie których nawet nie bardzo zastanawiam się, czy rzeczywiście chciałabym tego, o czym marzę. Marzyć należy z rozmachem, bo po to właśnie są marzenia, by poddawać się im bez ograniczeń, ale i bez żadnych konsekwencji (dokładnie jak w piosence: „Bo fantazja jest od tego, żeby bawić się na całego” 😉 ). Już samo oddawanie się marzeniom, fantazjowanie i wyobrażanie sobie rozmaitych zdarzeń, wystarcza, żeby poczuć się lepiej. Nic w tym dziwnego, skoro podobno marzenie powoduje wydzielanie się dopaminy, jednego z hormonów szczęścia.
  2. Kiedy marzeniu zaczyna towarzyszyć uczucie, że naprawdę i z całego serca chcę, by fantazja ta urzeczywistniła się, to sygnał, że oto marzenie przeistoczyło się w pragnienie. Pragnienie bowiem to uczucie, które mówi mi, że bardzo, ale to bardzo chcę, żeby w moim życiu pojawiło się coś, czego albo nie ma w ogóle, albo jest tego zbyt mało. Pragnienie to siła napędowa, która sprawia, że „chciałabym” zmienia się w „chcę”. To ono pozwala mi wierzyć, że moje marzenie jest możliwe do spełnienia. Daje mi siłę, energię i motywację do sięgnięcia po nie.
  3. Samo jednak pragnienie nie gwarantuje, że podejmę jakiekolwiek działania, by je urzeczywistnić. Żeby tak się stało, potrzebne jest działanie i wzięcie odpowiedzialność za podejmowane kroki, w tym także za powodzenie i sukces. Obok chęci ziszczenia się marzeń potrzeba zatem decyzji sięgnięcia po nie. Decyzja ta to właśnie postanowienie, czyli świadomy wybór drogi, która prowadzi do realizacji marzenia i osiągnięcia tego, czego pragnę. Postanowienie czy decyzja przenosi mnie z obszaru „chcę” w wymiar „zrobię to”.
  4. Te trzy etapy sprawiają, że w głowie pojawia się dość konkretny cel, którym jest realizacja marzenia. Dobrze wyznaczony cel to klarowna instrukcja dla mnie samej, ale i dla wszelkich wspomagających mnie sił, jak ma wyglądać moje życie, moja rzeczywistość, kiedy dokonam tego, co w celu założyłam. O ile postanawiając coś, mówię „zrobię to”, o tyle formułując cel, precyzuję, czym owo „to” jest. Warto zatem poświęcić sporo uwagi precyzyjnemu określeniu naszego celu, od tego bowiem zależy, czy efekt końcowy zadowoli nas w pełni.
  5. Żeby cały proces powiódł się, warto wzmocnić go jeszcze dobrym planem, czyli drogą do realizacji celu. Ustalając cel oraz planując działania, które mnie do niego zaprowadzą, odpowiadam sobie na szereg pytań, w tym przede wszystkim: „jak” oraz „kiedy”. Dobry plan ustawia też na mojej drodze wszystkie potrzebne drogowskazy. Wystarczy za nimi podążać!

Pamiętaj też, że żadne marzenie, pragnienie, postanowienie, cel czy plan nie ziszczą się bez działania. Na każdym z wymienionych etapów działanie jest kluczem. Przy czym mam tu na myśli działanie rozumiane jako zarówno pozwolenie sobie na marzenia, wybranie marzeń, których realizacji naprawdę pragnę, podjęcie decyzji, sformułowanie celu, jak i realizację kolejnych punktów planu. I musi się udać!

Postanowienia noworoczne – recepta na sukces czy wstęp do rozczarowań?

Same w sobie postanowienia noworoczne (czy podejmowanie w jakimkolwiek innym czasie) nie mają mocy ani sprawczej, ani rujnującej. Postanowienie to tylko – albo aż – decyzja. To powiedzenie swoim marzeniom i pragnieniom: „Tak, wchodzę w to!”. Nie zagwarantuje sukcesu, ale bez niego trudno go też osiągnąć. Postanowienie to także silne poczucie, że czegoś chcemy i że pragniemy to zdobyć. I w tym tkwi siła postanowień. Ich słabością jest jednak to, że osamotnione, nie zadziałają, bo dopiero w grupie zyskują możliwość realizacji. Dopiero stając się ogniwem procesu prowadzącego od marzenia do jego realizacji, postanowienia – w tym także noworoczne – mają szansę powodzenia.

Jednym z kluczowych błędów, jakie popełniamy, podejmując postanowienia noworoczne, jest zatem zwyczajnie pomijanie znaczenia procesu. Czasem zapominamy o tym, żeby przed podjęciem decyzji o realizacji danego marzenia sprawdzić, czy jest ono naszym prawdziwym pragnieniem i czy chęć jego realizacji ekscytuje nas na tyle, żeby podsycać wewnętrzny płomień w chwilach zwątpienia. Innym razem, niesieni falą noworocznego entuzjazmu zapominamy o sformułowaniu precyzyjnego celu i poparciu go dobrym planem. A bez tego droga do rozczarowania jest prosta i gładka.

Udostępnij:
  Paulina Kierzek-Trzeciak
Stosowanie dobrych praktyk to podstawa rozwoju. Dobrą praktyką jest uczenie się z informacji zwrotnych. Czekam na Twoją informację zwrotną. W końcu po to właśnie są komentarze :)