Dlaczego Warto Się Aktualizować
Czy na pewno jesteś najaktualniejszą wersją siebie?

Przychodzi baba do lekarza… Nie, to szło jakoś inaczej…

Przychodzi córka do matki i mówi:
– Wiesz, od lat zastanawiam się, jak ty to robisz, że ta twoja popisowa pieczeń jest taka pyszna. Zdradzisz?
– Hmm, – odpowiada matka – mięso, musi być świeże i od zaufanego rzeźnika, ważne są przyprawy, odpowiedni czas i temperatura w piekarniku. Aaaa, no i jeszcze… końcówki. Musisz je odkroić.
– Końcówki??
– No tak, oba końce tej sztuki mięsa odkrawasz przed włożeniem do piekarnika. Wiesz, tak po 3-4 centymetry.
– Ooookeeeej… Ale… po co?
– Tak po prawdzie, to nie wiem. Ja taki przepis dostałam od mojej mamy i wychodzi idealnie za każdym razem. No to nic nie zmieniam, tyko robię wszystko tak, jak mi powiedziała.

Córka, wziąwszy swoją niezaspokojoną ciekawość ze sobą, udała się do z tym samym pytaniem do babci i… uzyskała w zasadzie taką samą odpowiedź, która zawiodła ją dalej, do prababci.
– Babuś, ja rozumiem, że mięso musi być dobre, rozumiem przyprawy, czas gotowania, temperaturę. Ale po co odkrawać po kawałku z każdej strony przed pieczeniem?
– A bo ja ci dziecko coś powiem – ze spokojem rzekła babcia. – Ja ci tam nie wiem, czemu one tak robią, ale jam to jedną tylko brytfankę miała i mi się nigdy to mięso do niej nie mieściło. Tom odkrawała.

Ot, taka historia. Ale czy tylko?

Bardzo lubię tę anegdotkę, albo dowcip, bo to naprawdę zabawne. Lubię, bo śmieszne właśnie, ale też, bo bardzo pouczające. Ręka do góry ten, kto odnalazł choć kawałek siebie w tej historii. Przyznać się, jak często działasz automatycznie. Jak często robisz coś, nie zastanawiając się nawet, czy naprawdę tego chcesz, czy sposób, w jaki to wykonujesz, odpowiada Ci. Robisz to, bo tak było „od zawsze”.

Opowieść ta pokazuje, że często podejmujemy jakieś działania i nawet nie wiemy, dlaczego. Przy czym jeśli chodzi o gotowanie według babcinych przepisów, to sprawa jest prosta: to urocze i absolutnie nie wymaga zmiany, co więcej, zmiana byłaby nawet niewskazana. Gdyby jednak chodziło tylko o tradycje kulinarne… nie pisałabym tego tekstu. Sprawa jest jednak dużo bardziej skomplikowana i o niebo poważniejsza.

Według czyich reguł grasz?

Każdego dnia robimy, mówimy różne rzeczy. Zachowujemy się w jakiś sposób. Reagujemy na codzienne zdarzenia. Większość z tego robimy automatycznie. I dobrze. Nie da się przecież kontrolować wszystkiego. A poza tym po to zdobywamy wiedzę o świecie, żeby z niej później korzystać. I wszystko byłoby w porządku, gdyby ta zdobyta wcześniej wiedza, wyuczone zachowania, wdrukowane w głowę przekonania działały na naszą korzyść. Co jednak, jeśli nie działają?

I na przykład, nie rozwijamy się zawodowo, bo w naszym domu panowało przekonanie, że raz zdobytą pracę trzeba szanować i utrzymać do emerytury. Stronimy od ludzi, bo zawsze słyszeliśmy, że z nas to „takie nieśmiałe dziecko”. Albo od lat prowadzimy tę samą ostrą dyskusję z partnerem, który chciałby nas zabrać na wakacje nad morze, a my przecież nie cierpimy morza i nadmorskich miejscowości, bo… od dziecka jeździmy w góry i góry są jedynym miejscem, gdzie potrafimy naprawdę wypocząć!

Zapytaj teraz sam siebie, czy są takie zachowania, które powielasz bezrefleksyjnie. Czy są takie dziedziny Twojego życia, które zorganizowałeś według cudzych zasad i od dawna, bądź nawet nigdy, nie aktualizowałeś ich, dostosowując do swoich potrzeb, wartości, poglądów, stylu życia? Może są takie pytania o Twoje decyzje czy działania, na które potrafisz odpowiedzieć tylko: „W sumie to nie wiem… Od zawsze tak robię”.

Ja wczorajsze – Ja dzisiejsze

Różne poradniki rozwojowe, mentorzy, podobnie jak i niejeden „wujcio dobra rada” każą Ci być najlepszą wersją samego siebie (swoją drogą, dla mnie to jakiś absurd!). A ja pytam:

Czy na pewno jesteś najaktualniejszą wersją siebie?

Wyobraź sobie Martę. Lat 43. Waży trochę za dużo…. albo mierzy ciut za mało. Ciśnienie za to na pewno ma zbyt wysokie. Ostatnio też kręgosłup coś tam skrzeczy. Marta czuje, że ciało już nie to i z posłuszeństwem u niego kiepsko. Oczywiście wie, że pomógłby ruch, sport jakiś, aktywności ciut więcej. Namawiana przez przyjaciół, żeby dołączyć do nich i poruszać się trochę, zawsze odpowiada jednak to samo: „Nie, wiesz, ja nie mogę uprawiać żadnym sportów, bo jako dziecko miałam słabe kości i w ogóle byłam wątłego zdrowia. Nawet z wuefu musiałam być zwolniona. Szybko się męczę. Zadyszka, te sprawy. No niestety…”

Śmieszne? Mało prawdopodobne? Niemożliwe wręcz? Czy na pewno… Pomyśl, czy na pewno nie znasz, nie obserwujesz tego typu zachowań u siebie, u ludzi w Twoim otoczeniu. To zadziwiające, jak często wiedzę o nas samych sprzed lat przekładamy na naszą dzisiejszą sytuację, na wiarę w nasze możliwości – tu i teraz. Jeśli nie aktualizujesz tej wiedzy, to nie dziwne, że nawet jednorazowa porażka sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat blokuje Cię przed osiąganiem sukcesów dzisiaj. A jako dorosły człowiek odmawiasz sobie czegoś tylko dlatego, że  Twoja pięcioletnia wersja tego nie lubiła albo nawet bała się spróbować. Dziś zaś z pełnym przekonaniem powtarzasz: „Ja od zawsze tak miałem…”

Fakt, że byłeś jakiś wczoraj, nie oznacza, że dziś jesteś taki sam.

Absolutnie obca jest mi tendencja, która głosi, że nie wolno mówić: „Nie mogę”, „Nie umiem”, „Nie wiem”. Nie jestem za udawaniem, że rzeczywistość mieni się zawsze kolorami tęczy. Nie lubię tej mody na pozytywne myślenie za wszelką cenę. Daję sobie i innym prawo do mówienia dokładnie tego, co czują. Jeśli z jakiegoś powodu nie mogę, to mówię, że nie mogę, a nie próbuję czarować rzeczywistości wmawianiem sobie, że mogę. Z jednym jednak kluczowym zastrzeżeniem. Zanim to powiem, pytam sama siebie, czy to jest prawda. Czy naprawdę nie wiem, nie umiem, nie chcę… Czy może tylko powtarzam coś, co wiedziałam o sobie kilka lat temu? Albo coś, co usłyszałam od kogoś w przeszłości na swój temat.

Staram się być jak najuczciwsza względem siebie. Biorę sama przed sobą i innymi odpowiedzialność za moje słowa. Dlatego nie klepię czegoś po to tylko, żeby klepać. Kiedy to tyko możliwe, daję sobie na odpowiedź tyle czasu, ile potrzebuję, żeby stwierdzić, że opisuje ona mnie dzisiejszą – nie wczorajszą!

Paradoksalnie też takie szczere przyznanie, że czegoś w tej chwili nie wiem czy nie umiem – a nie, że od zawsze tak miałam (bo takie stwierdzenie to często zwykła wymówka!) – to pierwszy krok do zastanowienia się, czy chcę się tego dowiedzieć, nauczyć, spróbować, a jeśli tak, to co mogę w tym kierunku zrobić.

Bądź ze sobą na bieżąco

Dla mnie aktualizacja wiedzy o sobie to niemal codzienna praktyka. To nawyk, który wyrobiłam w sobie przez ostatnie lata. Czasem poświęcam temu procesowi więcej czasu, wykonuję jakieś ćwiczenie, spisuję przemyślenia, przyglądam się sobie, analizuję. Często jednak wystarczy, że jestem blisko siebie, że słucham swojego ciała, odczytuję sygnały zawarte w emocjach.

Człowiek jak system, musi być czasem aktualizowany.

Przy czym wiadomo, niektóre aktualizacje warto wykonywać regularnie, inne tylko w jakiejś wyjątkowej sytuacji. Niektóre musimy uruchomić świadomie, inne wykonywane są automatycznie, w tle. Tak samo jest z nami. Nasze ciała, nasze serca, nasz umysł na bieżąco analizują sytuacje, w jakich się znajdujemy i w momencie wiedzą, czy dana sytuacja odpowiada nam, czy nie. Problem tylko w tym, że nie zawsze ich słuchamy. A warto. Warto też czasem odpalić aktualizację generalną. Przyjrzeć się sobie i sprawdzić, czy wszystkie aspekty naszej codzienności zgodne są z nami, naszymi aktualnymi potrzebami i systemem wartości.

Jak to zrobić?

Na zakończenie kilka wskazówek praktycznych, ćwiczeń, które możesz wykonać, pytań, które możesz zadać:

  • przyjrzyj się swoim przekonaniom*, bo to w nich właśnie kryje się najwięcej wskazówek, gdzie i co warto zaktualizować;

* o pracy z przekonaniami na pewno napiszę wkrótce, bo to zdecydowanie temat, któremu warto poświęcić więcej uwagi

  • korzystając z metody opisanej w tekście o spisywaniu pytań, zadaj sobie na kartce ważne dla Ciebie pytania i spisz szczere odpowiedzi;
  • przyglądaj się swoim reakcjom na nowe sytuacje, sprawdzając, jak szybko i świadomie odpowiadasz i podejmujesz decyzje, czy dajesz sobie szansę spróbowania czegoś nowego. Zwróć uwagę zwłaszcza na te sytuacje, kiedy zupełnie bez zastanowienia stanowczo odmawiasz;
  • spróbuj zaobserwować czy i w jakich sytuacjach mówisz: „Ja tak po prostu mam”, „Od zawsze tak robiłam…”, „Od dziecka…”
  • napisz opowiadanie, charakterystykę bohatera, szkic opisujący Ciebie teraz. Możesz pisać ogólnie albo wybrać konkretne sytuacje. Bądź jednak obserwatorem, a nie doświadczającym. Postaraj się zdobyć na jak najwięcej obiektywizmu i spojrzeć na siebie z zewnątrz. Ułatwi Ci to na pewno zastosowanie trzeciej osoby, czyli zamiast „ja” użyj „on” lub „ona”. Możesz też zamknąć oczy i spróbować zobaczyć siebie jakby na ekranie kinowym, jako bohatera oglądanego filmu;
  • zrób listę wszystkich odpowiedzi, jakie tylko przychodzą Ci do głowy, kiedy zadajesz któreś z tych pytań: „Kim jestem?”, „Jaka/jaki jestem?”, „Co lubię?”, „Co mogę?”. Bardzo lubię to ćwiczenie, bo zawsze chociaż kilka odpowiedzi mnie zaskoczy, a poza tym pozwala ono uchwycić stan na teraz;
  • zapytaj swoich znajomych, osoby, którym ufasz, jak Cię widzą, jaki jesteś. Warto zadać te same pytania tym, którzy znają Cię od dawna, jak i tym, z którymi znajomość jest dość krótka. Nie przywiązuj się zbyt mocno do tych odpowiedzi, bo to w końcu tylko czyjaś opinia, ale być może zaobserwujesz jakieś tendencje, może coś Cię zaskoczy.

A Ty kiedy ostatnio odpalałeś swoją osobistą aktualizację?

Udostępnij:
  Paulina Kierzek-Trzeciak
Stosowanie dobrych praktyk to podstawa rozwoju. Dobrą praktyką jest uczenie się z informacji zwrotnych. Czekam na Twoją informację zwrotną. W końcu po to właśnie są komentarze :)